Wyrolowana Warszawa

Od dłuższego czasu chodząc Warszawskimi uliczkami zastanawiam się jak to jest z Polską modą. Przychodzi i odchodzi, zmienia się, ma różne objawy i różnie przebiega. Co najśmieszniejsze ma różne odmiany i płaszczyzny. Kiedy w ostatnie sobotnie popołudnie szedłem przez miasto zauważyłem, że od jakiegoś czasu panuje moda na rolety w oknach. Kiedyś były żaluzje, jeszcze wcześniej jakieś śmieszne kotarki, a teraz mamy rolety. Nagle w każdym domku jednorodzinnym są rolety elewacyjne. Nie wiem o czym to świadczy, czy o coraz większym zamykaniu się społeczeństwa przed sobą, czy też strach przed światłem słonecznym nie mam pojęcia. Nie zmienia to faktu że Warszawa jest naszpikowana domami i mieszkaniami w których okna są „zaszpryclowane” roletami. Dzięki nim dom przypomina bardziej sklep wielobranżowy niż zwykły dom, nie zmienia to jednak faktu, że sąsiad także chce sobie „zarolować” okna. Bo jakże to? Ma być gorszy i nie mieć czegoś tak świetnego jak rolety? Przecież mogłoby się okazać, że od jakiegoś czasu nie posiadanie rolet w oknach jest wbrew religii, a nie chce przecież obrażać uczuć religijnych swojego sąsiada. Ewentualnie można zrzucić to na kark terrorystów, ochrona przed wąglikiem czy inną sepsą, nigdy przecież nie wiadomo kiedy zaatakują. Tak, nowy wiek przynosi nam kolejny postęp do naszych lepianek. Pomyśleć że jeszcze niedawno nasze domy były z patyczków, a dachy ze słomy. No ale oczywiście musiał przyjść taki jeden z krzemieniami i cała machina ewolucyjna ruszyła. Wszystko przez ludzką zazdrość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *